Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chillout. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chillout. Pokaż wszystkie posty
Głos za abstrakcją
Rzeczywistość bywa nudna i niepociągająca.
Nie zawsze ale często nie ma większego sensu( poza dokumentalnym) jej rejestrować. Po co artysta ma utrwalać coś, co nas otacza, co bez pomocy aparatu czy innego narzędzia można łatwo zobaczyć wokół nas. Wyjątkiem jest np niecodzienna sytuacja w codziennej scenerii, która jest w streetphoto, choć to również jest pewna aranżacja.
Dlatego w każdej dziedzinie, nie tylko w fotografii, wielu stara się kreować coś nierealnego i wyolbrzymionego. Już starożytnej Grecji rzeźbiono idealnie zbudowane lecz nienaturalne ciała a impresjoniści używali przerysowanych barw by łatwiej oddać emocje.
Niecodzienność nas pociąga.
Dlatego tak jak poniżej, a nie inaczej.
Nie zawsze ale często nie ma większego sensu( poza dokumentalnym) jej rejestrować. Po co artysta ma utrwalać coś, co nas otacza, co bez pomocy aparatu czy innego narzędzia można łatwo zobaczyć wokół nas. Wyjątkiem jest np niecodzienna sytuacja w codziennej scenerii, która jest w streetphoto, choć to również jest pewna aranżacja.
Dlatego w każdej dziedzinie, nie tylko w fotografii, wielu stara się kreować coś nierealnego i wyolbrzymionego. Już starożytnej Grecji rzeźbiono idealnie zbudowane lecz nienaturalne ciała a impresjoniści używali przerysowanych barw by łatwiej oddać emocje.
Niecodzienność nas pociąga.
Dlatego tak jak poniżej, a nie inaczej.
Galeria Bezdomna w Rzeszowie
W ramach Festiwalu Przestrzeni Miejskiej odbyła się Galeria Bezdomna.
Rocznicowa bo 100-tna.
Ekspozycja została wystawiona na opuszczonej hali wtryskiwarek fabryki Zelmera.
Atrakcjami festiwalu były koncerty, pokaz mody, projekcje, warsztaty i zajęcia dla dzieci... sporo się działo :)
Dodatkowym wabikiem były zdjęcia Zdzisława Beksińskiego wraz z pokazem multimedialnym.
Wraz z RKF-em przedstawiliśmy projekt "Aparat w drodze" o którym wcześniej już wspominałem.
Zasady był proste: 1 aparat(Start 66), 1 tydzień na zrobienie zdjęcia, 1 zdjęcie. Temat dowolny.
Efekt? Prawdziwa fotografia, prawdziwie odbitki, bez komercji ;)
Ja również zaprezentowałem swój cykl "chillout".
Rocznicowa bo 100-tna.
Ekspozycja została wystawiona na opuszczonej hali wtryskiwarek fabryki Zelmera.
Atrakcjami festiwalu były koncerty, pokaz mody, projekcje, warsztaty i zajęcia dla dzieci... sporo się działo :)
Dodatkowym wabikiem były zdjęcia Zdzisława Beksińskiego wraz z pokazem multimedialnym.
Zdzisław Beksiński
Wraz z RKF-em przedstawiliśmy projekt "Aparat w drodze" o którym wcześniej już wspominałem.
Zasady był proste: 1 aparat(Start 66), 1 tydzień na zrobienie zdjęcia, 1 zdjęcie. Temat dowolny.
Efekt? Prawdziwa fotografia, prawdziwie odbitki, bez komercji ;)
"Aparat w drodze"
"Chillout"
Bez wątpienia było to największe wydarzenie kulturalne w Rzeszowie. Jest to
dowód na to, że w Rzeszowie jest dużo młodych osób, którzy potrafią i
którym się chce, zorganizować atrakcyjną imprezę. To było coś innego i ciekawszego, niż to co jest najczęściej serwowane w rynku, co przypomina "Święto Ziemniaka" na prowincji.
Galeria Bezdomna zakończyła się sukcesem. Oby więcej takich imprez w Rzeszowie.
Chciałbym napisać to samo o festiwalu ale niestety nie wiem czy można.
Pomijam małe niedociągnięcia wynikających z młodego wieku festiwalu.
Sukcesu na razie nie ma, ponieważ to miejsce prawdopodobnie nie zostanie na stałe wykorzystane przez miasto i zaadaptowane pod potrzeby kulturalne Rzeszowa. Możliwe, że hale zostaną zrównane z ziemią po to, aby powstały bloki mieszkaniowe...
Galeria Bezdomna zakończyła się sukcesem. Oby więcej takich imprez w Rzeszowie.
Chciałbym napisać to samo o festiwalu ale niestety nie wiem czy można.
Pomijam małe niedociągnięcia wynikających z młodego wieku festiwalu.
Sukcesu na razie nie ma, ponieważ to miejsce prawdopodobnie nie zostanie na stałe wykorzystane przez miasto i zaadaptowane pod potrzeby kulturalne Rzeszowa. Możliwe, że hale zostaną zrównane z ziemią po to, aby powstały bloki mieszkaniowe...
Święte jezioro
Przeglądałem ostatnio swoje zdjęcia i wyciągnąłem z szuflady fotografie, która 3 lata w niej dojrzewała. Nie, nie zmarnowała się - już do niej nie powróci ;)
Może to nieodpowiednia muzyka, zepsuła mi ten chilloutowy nastrój zdjęcia... albo czasami po prostu zapominamy o czymś dobrym i wartościowym dla siebie, tylko dlatego, że nie jest efekciarskie, bez efektu "wow".
Jeśli komuś się skojarzy z najdroższą fotografią świata Gursky'ego, to nie zaprzeczę i dodam, że u mnie do nabycia jest ciut taniej (zniżka wynika tylko z mniejszego formatu) ;))) hihi
"Święte jezioro" w Nowosielcach pod Przeworskiem.
Może to nieodpowiednia muzyka, zepsuła mi ten chilloutowy nastrój zdjęcia... albo czasami po prostu zapominamy o czymś dobrym i wartościowym dla siebie, tylko dlatego, że nie jest efekciarskie, bez efektu "wow".
Jeśli komuś się skojarzy z najdroższą fotografią świata Gursky'ego, to nie zaprzeczę i dodam, że u mnie do nabycia jest ciut taniej (zniżka wynika tylko z mniejszego formatu) ;))) hihi
"Święte jezioro" w Nowosielcach pod Przeworskiem.
fot. Piotr Wesołowski "Święte jezioro"
Teren prywatny
Jak pisałem poprzednio (Aparat w drodze) fotografowanie projektem jest modne ale dla mnie bardzo wygodne. Eliminuje u mnie błąkanie się bez celu i pomysłu ;) Dlatego w nawiązaniu do poprzednich zdjęć (Chillout) , próbuję rozwijać temat robiąc kolejne zdjęcia.
Nie daję się całkiem zwieść jesieni i szukam czegoś więcej niż kolorowy blichtr(chociaż ładną pocztówką od czasu do czasu nie pogardzę ;) ).
Koniec dygresji przejdźmy do meritum wpisu.
Polańczyk poza sezonem to oaza ciszy i spokoju. Jedynie gdzieniegdzie błąkają się nieliczny kuracjusze przeżywający drugą młodość, pijąc wino z gwinta na plaży niczym nastolatki :] Poza tym to czysta przyjemność odpocząć tam z dala od miasta. Można znaleźć swój "teren prywatny" nad zalewem Solińskim, gdzie nikt nie przeszkadza. Ja znalazłem.
Poniżej dowód. Należy kliknąć aby powiększyć aby wszystko było czytelne ;)
Nie daję się całkiem zwieść jesieni i szukam czegoś więcej niż kolorowy blichtr(chociaż ładną pocztówką od czasu do czasu nie pogardzę ;) ).
Koniec dygresji przejdźmy do meritum wpisu.
Polańczyk poza sezonem to oaza ciszy i spokoju. Jedynie gdzieniegdzie błąkają się nieliczny kuracjusze przeżywający drugą młodość, pijąc wino z gwinta na plaży niczym nastolatki :] Poza tym to czysta przyjemność odpocząć tam z dala od miasta. Można znaleźć swój "teren prywatny" nad zalewem Solińskim, gdzie nikt nie przeszkadza. Ja znalazłem.
Poniżej dowód. Należy kliknąć aby powiększyć aby wszystko było czytelne ;)
fot. Piotr Wesołowski
Chillout
Plenery poza miastem są dla mnie relaksem, wyciszeniem. Długie czasy temu sprzyjają ;) Taki mój chillout. Kadry spokojne , minimalne, bez przeładowania, zbędnego rozproszenia.
Tak mi ostatnio gra.
Dzisiejszy krótki wypad nad wodę.
Kliknij aby powiększyć.
Poniżej zdjęcia, które już prezentowałem na "dygresje fotograficzne"(Bałtyk i Urlop na Słowacji cz2 - Liptovska Mara ), wpasowujące się w temat. Zbieram dalej i w końcu coś się z tego wyklaruje ;)
Tak mi ostatnio gra.
Dzisiejszy krótki wypad nad wodę.
Kliknij aby powiększyć.
Poniżej zdjęcia, które już prezentowałem na "dygresje fotograficzne"(Bałtyk i Urlop na Słowacji cz2 - Liptovska Mara ), wpasowujące się w temat. Zbieram dalej i w końcu coś się z tego wyklaruje ;)
fot. Piotr Wesołowski










